Zgodne rodzeństwo. Czy to wogóle jest możliwe?

Mamo!!! Maaamooo!!!! Ona mnie bije!
A on mi zabrał książkę!
Mam jej dość! Po co ją urodziłaś?
Nienawidzę go! Widzisz jaki jest wredny?

Kłótnie rodzeństwa, ich zazdrość i rywalizacja uprzykrzają Ci życie. Wciąż wyrywają sobie zabawki. Biją się. Ciągną za włosy.  Przezywają.

A miało być tak pięknie. Dwoje, może więcej dzieci, wspaniała, harmonijna rodzina.
Mieli bawić się ze sobą, rozmawiać, cieszyć się swoim towarzystwem, uczyć się współpracy, dzielenia się, dbania o innych.
Niestety rzeczywistość trochę różni się od wyobrażeń. Nawet nieco bardziej niż trochę.

Na szczęście mamy wpływ na relację między naszymi dziećmi. Co możemy zrobić, aby dzieci tworzyły zgrany duet, cieszyły się sobą i budowały dobry, silny związek?

  • Nie porównywać
Porównywanie nie motywuje. Zniechęca i nastawia negatywnie do rodzeństwa. Żeby zrozumieć, jakie uczucia budzi taka "zachęta", wystarczy wyobrazić sobie, jak byśmy się czuli, gdybyśmy usłyszeli od własnego rodzica: "Zobacz, Kasia ma takie dobrze wychowane dziecko, a Twoje ciągle sprawia kłopoty. Ona od małego lepiej sobie radziła od ciebie".
 
Może na początku nawet staraliśmy się dorównać Kaśce, ale więcej takiej "motywacji" sprawia, że poddajemy się, bo i tak nigdy nie będziemy wystarczająco dobrzy, więc po co się starać? 
 
Z drugiej strony nasza relacja z siostrą poważnie cierpi i zaczynamy patrzeć na nią, jak na rywalkę, zazdrościmy jej akceptacji mamy, pojawia się gniew, frustracja itd.

Oczywiście, my dorośli nie jesteśmy tak zależni od oceny innych, ale nasze dzieci przez wiele lat są, szczególnie od opinii swoich rodziców. Dlatego nie porównujmy!
 
Jest od tej zasady jeden wyjątek. Porównywanie osiągnięcia samego dziecka z dziś i wcześniej. "Jeszcze miesiąc temu nie umiałaś jeździć na łyżwach, potem ćwiczyłaś, próbowałaś i już potrafisz! To się nazywa wytrwałość!"
  • Dawać każdemu według potrzeb
To w pewien sposób kontynuacja poprzedniego punktu. Bo nie tylko dorośli porównują dzieci, one też to robią. Jeśli słyszysz "Dlaczego on ma dwa naleśniki a ja jednego?" zapytaj czy potrzebuje więcej. Nie staraj się dawać po równo - rzeczy, czasu, przywilejów. Dzieci są w różnym wieku, mają różne potrzeby. Odpowiadaj na nie i nie daj się wciągnąć w dyskusje o tym, kto dostał więcej i że to niesprawiedliwe.
  • Nie reagować od razu na kłótnie.
Jeśli będziemy od razu wkraczać, dopytywać co się stało, starać się rozwiązać problem za dzieci, odbierzemy im możliwość trenowania umiejętności rozwiązywania konfliktów, negocjowania, bronienia swoich racji, ale też brania pod uwagę potrzeb drugiej osoby. A ta możliwość jest przecież jedną z największych zalet posiadania rodzeństwa.
 
Lubię zasadę "do pierwszej krwi" może nie braną całkiem dosłownie, ale jako drogowskaz. Starajmy się nie reagować, jeśli nie ma naprawdę takiej konieczności.
 
Warto wspierać dzieci, w sytuacji, jeśli jedno stale jest uległe, a drugie agresywne, albo zwykła kłótnia przeradza się w sytuację potencjalnie niebezpieczną. O tym jak to robić - innym razem. Generalnie grajmy rolę mediatora a nie sędziego.

  • Nie zmuszać do dzielenia się zabawkami, oddawania swoich rzeczy.
Dziecko trzeba uczyć dzielenia się, ale nie na siłę. Można pokazywać mu jak my to robimy, kupować razem prezenty dla rodziny i znajomych, zanosić koce do schroniska, wymieniać się książkami ze przyjaciółmi, cieszyć się z ubranek, które dla naszych dzieci przekazała koleżanka. Takie podejście nauczy dziecko co jest normą i samo chętnie do tej normy się dostosuje.

Jednak jeśli nasza latorośl nie chce nic oddawać i trzyma swoje wszystkie zabawki włącznie z niemowlęcymi, możemy przestać kupować nowe, zamiast organizować kolejne półki na "pamiątki". Na pewno lepiej uczyć i zachęcać, niż podbierać po cichu, kiedy nie widzi.

  • Nie oczekiwać od starszego, że będzie się zajmować młodszym.
Niech sobie pomagają, zachęcajmy je do tego, uczmy współpracy, ale nie tłumaczmy "Ty jesteś starsza, bądź mądrzejsza i mu ustąp" Dziecko może to zrobi, ale może też czuć się wykorzystywane, złe na malucha, który staje na drodze do realizowania własnych celów.
Tak jak przy nauce dzielenia się, także i tu ważne są dobre wzorce i zachęta. Zmuszanie przynosi opłakane skutki.

  • Spędzać czas "sam na sam" z każdym z dzieci
Czas z każdym pojedynczo umożliwia "dopieszczenie" każdego z dzieci. Możemy robić razem to na co dziecko ma ochotę, słuchać opowieści o kolegach ze szkoły, jeść ulubione sushi, za którym nie przepada reszta rodziny. Nikt nam nie przerywa, dziecko ma rodzica tylko dla siebie. Jeśli takie "randki" będą się odbywały regularnie, mamy szansę na zmniejszenie rywalizacji dzieci o naszą uwagę, bo potrzeba bycia kochanym, zauważonym i wyjątkowym, będzie na bieżąco zaspokajana.
  • Zachęcać dzieci do wspólnego spędzania czasu.

 
Może ich wspólnym hobby zostanie basen, muzykowanie, albo jakaś sztuka walki. Może będą chętnie razem piec ciasta, budować z klocków, albo przeprowadzać eksperymenty. Zainteresowania, które dzielimy ze sobą, bardzo łączą. Dzięki nim dzieci mają o czym rozmawiać, gromadzą wspólne, pozytywne doświadczenia. Ale nie tylko one same powinny mieć coś takiego, warto też


  • Spędzać czas całą rodziną robiąc coś przyjemnego.
Budowanie domku na drzewie, pływanie w jeziorze, spacery do lasu, czytanie książek, oglądanie Gwiezdnych Wojen, śpiewanie szant, granie w planszówki. Róbcie wszystko co sprawia wam radość, tworzy poczucie wspólnoty, buduje dobre wspomnienia. Pamiętajcie o tym, póki możecie, a dzieci wciąż jeszcze chcą spędzać czas z wami. Potem łatwiej przejdziecie przez burzliwy okres dojrzewania i zachowacie bliskie relacje, nawet kiedy się wyprowadzą.

A może macie jeszcze jakieś pomysły na to jak zbudować dobre relacje między rodzeństwem?
Czekam na komentarze.