"Wszystkich Was kocham najbardziej". Balsam dla serca brata lub siostry

Wyobraź sobie, że twój mąż przyprowadza do domu  piękną, młodą kobietę. Jest nią wyraźnie zachwycony. Wykrzykuje od drzwi w ekspresowym tempie:

"Zobacz kochanie, czyż nie jest śliczna?
Taka młoda i urocza!
Będzie teraz z nami mieszkać."

I dodaje przymilnie: "Bądź dla niej miła, proszę. Oddamy jej Twoje ubrania, które są już na Ciebie za małe. OK? W końcu należy od dzisiaj do rodziny."

Ja w takiej sytuacji, delikatnie mówiąc, nie byłabym zachwycona.

Podobnie może się czuć nasz ukochany jedynak, kiedy pojawia się w domu konkurent. Taka "nowa żona"zabiera uwagę, zabawki, miejsce w łóżku rodziców. Budzi mnóstwo emocji u starszaka. Nie tylko tych pozytywnych.
Skoro nie mamy zamiaru oddać malucha z powrotem do szpitala, ani pozbyć się go w żaden inny sposób, jak sugerują niektórzy strąceni z piedestału pierworodni, spróbujmy inaczej. Sposobów jest wiele, dziś polecam jeden z moich ulubionych - czytanie. Mamy kilka ulubionych książeczek na ten temat. Tym razem te, które jako pierwsze zagościły w naszym domu, kiedy pojawiło się drugie dziecko.



Książeczka "Wszystkich Was kocham najbardziej" Sama McBratney i Anity Jeram urzekła nas piękną formą. Rysunki Anity Jeram proste i urocze ilustrują historyjkę o rodzinie misiów, w której pewnego dnia jedno z dzieci zamyśla się głęboko... i ogarniają je wątpliwości.


Czy jego rodzeństwo nie jest od niego lepsze? Widzi zalety pozostałych maluchów zapominając o swoich. Dwa pozostałe misie dopadają podobne zmartwienia. Na szczęście Miś Tatuś i Miś Mamusia mają bardzo dobre odpowiedzi na ich pytania. Ta króciutka opowiastka może być balsamem na zbolałe serce starszaka. Może być też przyczynkiem do rozmowy o jego wyjątkowości i naszej miłości do niego. Przy okazji polecam tych samych autorów "Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham",  w której Mały i Duży Brązowy Zajączek opowiadają sobie jak bardzo się kochają, a my możemy to robić razem z nimi.


Druga  książka to "Leon i kotka, czyli jak rozumieć mowę zegara" Grażyny Ruszewskiej z ilustracjami Piotra Fąfrowicza. Opowiada ona historię kota Leona, którego życie nagle się zmienia. Jego przyjaciółka Ada przynosi do domu znajdę: małą, przerażoną kotkę. Leon jest w rozterce. "Kanapa jest wprawdzie duża, ale czy Kotka nie zajmie mojego ulubionego miejsca w rogu? A kolana Ady? Czy zmieszczą się na nich dwa koty?" Leon nie ma ochoty opiekować się Kotką, ani pokazywać jej świata. Dopiero, kiedy Kotce grozi niebezpieczeństwo, coś się zmienia.



Słuchając tej historii dziecko odkrywa, że jego uczucia nie są czymś dziwnym, wyjątkowym. Ma szansę je wyrazić, chociażby pośrednio, rozmawiając o bohaterach książeczki. Obserwując reakcję rodzica, może zobaczyć zrozumienie dla obu kotów, także Leona, któremu nie łatwo odnaleźć się w nowej sytuacji. Dlatego przy czytaniu książki rozmawiajmy, nazywajmy uczucia bohaterów, okazujmy im zrozumienie, zastanawiajmy się jak mogą sobie z nimi poradzić, co mogą zrobić w swojej sytuacji. Dzięki takim rozmowom nie tylko dziecko się uczy. Także my przy okazji poznajemy naszego malucha. Dowiadujemy się co czuje, bo często łatwiej mówić o Misiu, Zającu czy Kocie, niż o własnej zazdrości o Mamę.
A tak na marginesie, dla kota, który zawitał do nas rok później imię mieliśmy już dawno wybrane.