Kto wychowa nasze dzieci?

Mail z podstawówki syna. Oferta szkolenia dla dzieci. A właściwie cyklu szkoleń, organizowanych przez firmę zewnętrzną. Mamy do wyboru 5 modułów. Większość rodziców optuje za dwoma z nich: z komunikacji. Jeden moduł trwa 90 minut. W tym czasie firma obiecuje nauczyć dzieci "kompetencji komunikacyjnych" dzięki, którym będą potrafiły odmówić osobom "zachęcającym je do niewłaściwych zachowań, np. spróbowania środków psychoaktywnych". Dzieci na zajęciach "zdobywają umiejętność mówienia nie".  Może zdobywają, ale nie zdobędą. Nie wyobrażam sobie jak dziecko w tak krótkim czasie ma nauczyć się mówienia "nie" w sytuacjach trudnych? Czy mając nieasertywnych rodziców po 1,5 godziny ono będzie asertywne?


Czy szkoła za nas wychowa nasze dzieci? Nauczy je komunikacji, radzenia sobie z presją? Czy wystarczy dopłacić za zajęcia z mówienia nie, aby mieć pewność, że dziecko odmówi, kiedy ktoś zaproponuje mu papierosa, albo trawkę?
 
Jestem przekonana, że takie zajęcia, są tylko dodatkiem do tego co na co dzień dzieje się w domu i w szkole. O ile są dobrze zaplanowane i przeprowadzone przez fachowców.
 
Umiejętności, których chce uczyć firma z oferty w ciągu 90 minut, dziecko uczy się latami w domu, w relacjach z kolegami, nauczycielami. Jest szansa, że nie sięgnie po oferowane mu używki, jeśli:
  • ktoś z nim o tych używkach rozmawia, wie dlaczego są szkodliwe, do czego prowadzą,
  • jest silne i potrafi się oprzeć presji grupy.
  • Ma dobry związek z rodzicami, którzy uczestniczą w jego życiu na bieżąco, wiedzą co się u niego dzieje,
  • rozmawiają z nim na co dzień, pomagają w trudnych chwilach,
  • pozwalają mu mówić "nie"
  • i sami są przykładam, jak mówić "nie" w sytuacjach trudnych. 

Tego naprawdę nie da się załatwić szkoleniami, które nam zaoferowano (chociaż z pewnością motywacja była dobra).
 
We wrześniu jesteśmy zalewani ofertami zajęć, szkoleń dla dzieci. Czytajmy je dokładnie. To, że jakaś firma coś organizuje, że ma profesjonalną stronę www, czy jakiś certyfikat, to nie wszystko. Jest dużo dobrych, ciekawych ofert, ale są też złe. Warto wczytać się w program i użyć zdrowego rozsądku oceniając go.
 
O sposobach jak uczyć dziecko radzenia sobie z agresją w szkole pisałam tu, a o mówieniu "nie" tu.
 
Metody są. Sięgajmy po nie. Stosujmy sami.

To jak zachowujemy się na co dzień my - rodzice i nauczyciele, najsilniej oddziałuje na dzieci.

Może zamiast wysyłać dziecko na warsztaty asertywności, zrobić coś inaczej? Samemu pójść na zajęcia dodatkowe i nauczyć się "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".  Warsztaty na podstawie tej książki odbywają się w wielu miejscach, m.in. w naszym przedszkolu, najbliższa edycja już wkrótce. O książce pisałam tu.
Są też w serii inne: "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły, w domu i w szkole", "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały", "Rodzeństwo bez rywalizacji".


Wszystkie serdecznie polecam. Wszystkim. Rodzicom i wychowawcom.
I życzę nam owocnego kolejnego roku!