Jęczy i marudzi. Co robić?

"Maaamo! Gumka mnie ciągnie! Popraw kucyk!"

Woła twoja córka, kiedy właśnie zaczęłaś rozmowę z przyjaciółką.  Nie miała tego problemu, kiedy byłyście same, ale teraz... ból stał się nie do zniesienia.

Domyślasz się, że chodzi o Twoją uwagę. Może za mało czasu jej poświęcasz? Może po ostatnich perturbacjach rodzinnych potrzebuje Cię bardziej niż zwykle? Przepraszasz przyjaciółkę, przerywasz rozmowę i poprawiasz małej włosy.

Ale kiedy sytuacja się powtarza, dziecko przychodzi z coraz to nowym problemem, jęczy, stoi z nieszczęśliwą miną, płacze i czeka na twoją reakcję, zaczynasz się zastanawiać co robić.

Najpierw cierpliwie wysłuchujesz narzekań, tulisz smutki, naklejasz plastry na niewidzialne rany, złościsz się na niesprawiedliwą nauczycielkę, która "się uwzięła", idziesz z awanturą do szkoły, ale stopniowo jęczenie coraz bardziej działa ci na nerwy.

Nie jesteś pewna czy droga, którą idziesz jest właściwa. Czy może lepiej byłoby ignorować marudę, bo przecież żadnej prawdziwej rany tu nie ma. Zastanawiasz się, czy za każdym zachowaniem dziecka stoi prawdziwa potrzeba? Jak radzić sobie z marudzeniem?

Przede wszystkim przyjrzyj się sytuacji i odpowiedz sobie na kilka pytań.


1. Na co narzeka twoje dziecko? 

Czy zawsze ma ten sam problem? Sprawdź, na ile jest on rzeczywisty. Nie bagatelizuj. Może faktycznie dzieje się coś złego? Kiedy już brzuch przebadany, wszystkie drapiące metki wycięte, wywiad w szkole zebrany i nic złego nie odkryłaś, idź dalej.

Wyobraź sobie, jak będzie się zachowywało dziecko, na które rodzice zwracają baczną uwagę zawsze, gdy boli je brzuch, albo narzeka, że kolega w szkole je bije, jednak nie słuchają uważnie wtedy, gdy np. opowiada o kłopotach z nauczycielem.

Dzieci intuicyjnie wyczuwają co nas najbardziej porusza, czego się boimy, przed czym chcemy je uchronić i właśnie na to narzekają.

Kiedy Ania poróżni się z Kasią, to o tym nie opowie, bo wie, że mama ją zignoruje, jak zwykle w takiej sytuacji, ponieważ uważa, że kłótnie są czymś naturalnym i nie ma o czym gadać. Dlatego zamiast o konflikcie, Ania opowie o niedobrej pani nauczycielce, która znów zadała za dużo lekcji. Zastosuje taką strategię, bo zauważyła, że kiedy o tym mówi, mama uważnie słucha, dopytuje, poświęca jej czas, a wtedy czuje się ważna i kochana.
Będzie narzekać na nauczycielkę także wtedy, gdy jest zazdrosna o siostrę, tęskni za babcią, jest przemęczona, denerwuje się przed klasówką.

Zrobi to zawsze wtedy, kiedy w ten sposób zapewni sobie zaspokojenie potrzeb, z którymi nie potrafi poradzić sobie w inny sposób.

Czy to może opisywać waszą sytuację?

Jeśli tak, zacznij od  15 minutowej randki z dzieckiem. Spędzając codziennie czas sam na sam zapewnisz mu swoją 100 % uwagę i już nie będzie o nią tak walczyć.

Oprócz tego pamiętaj o empatycznym słuchaniu. Koncentracja na słowach i uczuciach, które kryją się za nimi, podsumowanie słowami np. "rozumiem, że słowa Wojtka wyprowadziły cię z równowagi" potrafią zdziałać cuda. Młody człowiek zrozumiany, znajdzie sam wyjście z sytuacji, jeśli tylko dasz mu szansę i problem nie okaże się zbyt wielki.

Pomyśl też o tym, na co narzeka maluch i jaki jest twój stosunek do tego tematu. Czy jego ciągłe bóle brzucha potwierdzają twoje obawy o jego zdrowie, albo kłopoty z kolegami są odzwierciedleniem obaw o radzenie sobie w grupie. A może sama miałaś okropną nauczycielkę i boisz się, że twoja córka też na taką trafi. Jeśli tak jest, bez zmiany twojego nastawienia, inne metody mogą okazać się nieskuteczne. Rodzicielstwo to wspaniała okazja do zobaczenia swoich słabości. Nie obwiniaj się, tylko skorzystaj z okazji do rozwoju dla dobra dziecka i swojego.
2 Kiedy jęczy?

A może problem pojawia się, kiedy przestajesz się nim zajmować. Sięgasz po książkę, albo zaczynasz rozmowę z kimś innym. Dziecko przyzwyczajone do tego, że wszyscy milkną, kiedy ono zaczyna mówić, a jego potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu, będzie próbowało wrócić do tego stanu. Odsunięte na bok będzie się frustrować i źle czuć. Tak zachowują się często dzieci wyczekiwane, jedyne w rodzinie, które nie muszą dzielić się uwagą dorosłych z innymi. Stopniowe uczenie ich  czekania na swoją kolej, słuchania, szacunku dla potrzeb innych, zajmie sporo czasu, ale warto. Chyba, że wolisz wychować egocentryka, który wciąż walczy o bycie w centrum, a bez tego czuje się zagubiony, nieważny i nieszczęśliwy. A z drugiej strony nie potrafi zadbać o drugiego człowieka, słuchać i utrzymywać relacji, więc będzie skazany na samotność.

3. Czy umie wyrażać swoje potrzeby w bezpośredni sposób?

Często za marudzeniem faktycznie ukryta jest jakaś potrzeba, ale dziecko nie wyraża jej bezpośrednio, bo po prostu nie umie. Już dwu-, trzyletniego malucha możesz zacząć uczyć mówić, o co mu chodzi. Opisz co widzisz, np.: "wygląda na to, że ci smutno." Poproś, żeby powiedziało ci jak się czuje, czego potrzebuje. Ucz rozpoznawania i nazywania emocji. Kiedy jest już starszy i wiesz, że jest w stanie powiedzieć co się dzieje, ale tego nie robi, ignoruj go, gdy stoi w kącie ze smutną miną. Powiedz, że nie rozumiesz jaki ma problem i poproś, żeby przyszedł porozmawiać, kiedy będzie miał ochotę. Sama też mów jak się czujesz i czego potrzebujesz. Na przykład  "Tęskniłam za tobą, kiedy cię nie było, chciałabym, żebyśmy spędzili razem cały jutrzejszy dzień. Co ty na to?" albo "Kiedy rozmawiam z przyjaciółką przez telefon, a ty mi przerywasz, to denerwuję się, ponieważ, potrzebuję kontaktu z ciocią Olą, i nie chcę, żeby mi przeszkadzano. Możesz przerwać tylko wtedy, kiedy dzieje się coś niebezpiecznego, a gdy skończę, chętnie zajmę się tobą."


A teraz do boju! Przeciw marudzeniu. Nie pozwól mu się utrwalić, dla pożytku własnego i potomstwa oraz jego przyszłych znajomych, partnerów i współpracowników. Bo kto będzie chciał zgadywać powody fochów tak jak ty?