Jak w 15 minut dziennie odmienić życie rodzinne? CUD!

Głos Oli doprowadza jej mamę do granic wytrzymałości. Mała jęczy od przebudzenia. Powodów ma tysiące:  
  • bo młodszy brat nie chce oddać jej zabawki,
  • bo mama nie uprała jej ulubionych legginsów,
  • bo tata miał zrobić śniadanie, a nie mama.
Dzieci mają różne sposoby na uzyskanie tego na czym im zależy. Ola wymusza płaczem, stękaniem, narzekaniem. Kasia i Franek obrażaniem się, a Jaś krzykiem. Dzieci są kreatywne, a rodzice często zmęczeni. Nie mają siły na walkę z własnym dzieckiem. Dla świętego spokoju poddają się i robią to czego dziecko żąda, chodzą na palcach wokół obrażonego potomka, lub uprzedzają ewentualne wybuchy - piorą odpowiednie legginsy, szykują ulubione posiłki, kupują ciuchy, zabawki, które dziecko musi mieć, bo jeśli nie to.... wiadomo. Czasem już nie starcza cierpliwości i najbardziej starający się rodzic wybucha. Wtedy kończy się poczuciem winy i spełnianiem zachcianek. Są też tacy, którzy od początku starają się tłumaczyć, nie ulegać, ale ich cierpliwość też jest ograniczona.

A jeśli mamy więcej dzieci niż jedno? Wtedy ciągłe sprzeczki, udowadnianie kto ma rację, rywalizacja o naszą uwagę stają się codziennością. Chcieliśmy mieć więcej dzieci, żeby nie były samotne i rozpieszczone, a teraz jesteśmy przytłoczeni i zastanawiamy się co robimy źle.

Z pewnością popełniamy wiele błędów, jak każdy, ale na początek bez szukania przyczyn, spróbujmy użyć czarodziejskiej różdżki. Aby polepszyć domową atmosferę, możemy wprowadzić nowy zwyczaj. Zajmie tylko 15 minut dziennie. A potrafi działać cuda.
Dlaczego działa?

Ta czarodziejska różdżka to nasza "randka" z dzieckiem. Nasz specjalny wspólny czas. Wtedy poświęcamy mu uwagę dlatego, że jest, nie dlatego, że jęczy, obraża się, krzyczy itp. Bo te zachowania, to często właśnie wołanie o uwagę. Nie problem z rzeczami, koleżanką, brakiem nowej komórki, to brak czasu i uwagi, poczucia, że jestem kimś ważnym. Oczywiście przyczyny bywają też inne, ale na początek dobrze zająć się tą najczęstszą. Jeśli dziecko będzie miało 100 % uwagi rodzica codziennie, nie będzie musiało o nią tak zaciekle walczyć. Powiedzmy mu, że jest to nasz wspólny czas, bo zależy nam na nim, chcemy robić coś fajnego razem, cieszyć się sobą, rozmawiać.

Co wtedy robić?

Najlepiej to, na co razem mamy ochotę. Może na zabawę klockami z naszym przedszkolakiem, albo wysłuchanie opowieści o koleżance ze szkoły starszego dziecka, przejażdżkę do lasu, patrzenie w chmury, granie w grę albo domowe spa z nastolatką. Jeśli podejmowanie decyzji zajmuje zbyt wiele czasu możemy stworzyć listę tego co sprawia nam razem przyjemność i wybierać z niej coś miłego codziennie. Ważne jest, abyśmy nie spieszyli się, nie rozpraszali, nie przerywali, bo właśnie dzwoni ciocia Kasia. Najlepiej odłożyć wyciszoną komórkę poza zasięg wzroku i delektować się chwilą, bo choć to truizm to jednak, każda wydarza się tylko raz. Nasze dzieci już nigdy nie będą takie same.


Gdzie wcisnąć te "randki"?

8 godzin pracy, 1,5 na dojazdy, 1,5 na posiłki i jeszcze dbanie o dom, zakupy itd. Statystyczny Polak jest przepracowany i zagoniony. Z drugiej strony ogląda telewizję średnio przez 4 godziny i 21 minut dziennie! A ile czasu spędzamy na facebooku, instagramie, youtubie?  Jesteśmy bardzo zapracowani,  jednak rezerwy czasu są. Wystarczy do nich sięgnąć.

Możemy  zamiast na zakupy po pracy pójść najpierw po dziecko do przedszkola, wieczorem odłożyć na bok telefon albo wyłączyć telewizor. Nawet jeśli trudno jest nam dostrzec możliwości czasowe, możemy spróbować potraktować te 15 minut jak codzienny prysznic. Na niego czas zawsze jest. A czyż nasze dzieci nie są co najmniej tak samo ważne?