Czy wakacje z dzieckiem mogą być przyjemnością?


Wyczekane dwa tygodnie wolnego. Żadnej pracy. Tylko odpoczynek i rodzina. A może raczej albo, albo?

Bo jak to połączyć, jeśli niemal natychmiast po wyjściu z domu, maluchy zaczynają zawodzić "Maaamooo! Kiedy dojedziemy? Nudzi mi się". Starsi natomiast sięgają po urządzenia i zatykają uszy słuchawkami. Na miejscu  ciągną cię na gofra i po piłeczkę do automatu. Nadmorski deptak kusi kiczem i śmieciowym jedzeniem, więc zamiast cieszyć się przyrodą, tłumaczysz dzieciom, że trzy lody dziennie to naprawdę wystarczy. Potem słuchasz jęków, że te spacery są za długie, a kiedy już docieracie na plażę maluchy kłócą się o łopatkę, a starszaki kontestują. I jak tu nie wybrać wakacji nad basenem z animacją od rana do wieczora? Przecież rodzice też chcą odpocząć.  

Czy można to przetrwać? 
A może nawet spróbować sprawić, żeby wakacje stały się przyjemnością, niemal taką jak z folderów reklamowych?




Najlepiej zacznijcie jeszcze przed wyjazdem. 

Zaplanujcie ten czas razem, dokąd jedziecie, co będziecie robić?

W ten sposób potrzeby wszystkich będą brane pod uwagę, Kasia będzie miała swój czas na pływanie, a Jaś popołudniową grę w piłkę. Razem pogracie wieczorem w planszówkę, albo będziecie wybierać się na spacery w nieznane.

Przy okazji powstaną rodzinne tradycje, które tak dobrze spajają rodzinę i są źródłem wspaniałych
wspomnień. Może będzie to coroczne oglądanie wschodu słońca, zdjęcie całej rodziny w śmiesznych strojach, odwiedzenie kolejnego zamku, nocowanie przy ognisku, budowanie zamków z piasku, czy cokolwiek innego, co przyjdzie wam do głowy.

Postaraj się rozluźnić i zwolnić.

Na co dzień jemy mało słodyczy, ale w wakacje... lody i gofry są tak pyszne, szczególnie w tym samym co zwykle barze nad morzem, u tej miłej Pani, wystane codziennie w kolejce :-) W zeszłym roku pojechaliśmy tam tylko na weekend, właśnie na te lody, cudowny spacer nad morze, przesypywanie piasku przez palce, wbieganie w zimne fale, obserwowanie zachodu słońca i powolny powrót przez ciemniejący las... Czas płynął jakby wolniej, cieszyliśmy się każdą chwilą i donikąd nie spieszyliśmy.



Bądź gotowa na zmiany. Wspólnie ułożone pomysły na wakacje są wspaniałe, ale życie potrafi zaskoczyć, szczególnie życie z dziećmi. Nagłe gorączki, złe humory i wszystko się sypie. A miało być tak pięknie... I nadal może być, jeśli priorytetem jest pobycie razem i wypoczynek, a nie odhaczenie kolejnego punktu programu. Coś się nie udało, trudno. Zostaje to, co najważniejsze w wakacjach - jesteście razem i odpoczywacie. Jeśli Kasia się rozchorowała, to zostajemy w domu, bo przecież Kasia jest ważniejsza niż góry. Dbamy o nią i robimy w tej sytuacji, to co jest możliwe. Może wspólne czytanie, składanie modeli albo szkoła gotowania? Przy okazji dzieci obserwują nasze wybory, przejmują nasz system wartości, uczą się elastyczności, dbania o innych i może przy okazji robienia powideł?

Ustalcie zasady korzystania z urządzeń elektronicznych. Dzięki nim ograniczycie kłótnie na temat kolejnych bajek, dodatkowego czasu na grę itd. Jeśli ten czas ograniczycie np. do pół godziny rano i wieczorem, to będziecie mieć więcej czasu na przyjemności, rozmowy, wypoczynek. Żeby tak było, oczywiście zasada musi dotyczyć wszystkich.

Bawcie się, przytulajcie, cieszcie się sobą. Choć nie jest idealnie, choć czasem ktoś się pokłóci, chociaż chciałoby się lepiej i więcej, chociaż jak przekonuje cię obecna kultura możesz wszystko i zasługujesz na więcej.

Garść mirabelek, to jest to! Rodzina to jest to! Cieszcie się ostatnimi dniami wakacji i dzieciakami, póki jeszcze z wami wyjeżdżają.

Pozdrawiam i pędzę na lody :-)