Bezpieczeństwo przedszkolaka – co warto wiedzieć.

Dzisiejszy temat to bezpośredni wynik rozmowy ze znajomą mamą kilkulatki i próba odpowiedzi na pytanie "Jak rozmawiać o bezpieczeństwie z przedszkolakiem? Od czego zacząć?"

Można od bajki o Czerwonym Kapturku, ale można jeszcze wcześniej, zanim nadejdzie czas na Kapturka...

Kiedy nasze dziecko jest jeszcze całkiem maleńkie możemy zacząć od akceptacji uczuć. Pozwólmy mu samodzielnie oceniać, czy jest mu ciepło, czy zimno, jest spragnione czy głodne zmęczone czy smutne. Nie mówmy "przecież to nie boli",  "nie ma powodów do smutku". Dzieci wiedzą jak się czują, nie zabijajmy w nich tego instynktu.
Dzięki naszemu zaufaniu, w przyszłości nasz potomek będzie bardziej skłonny zaufać sobie. Kiedy poczuje, że coś mu się nie podoba, nie da sobie wmówić, że wszystko jest w porządku.


Pozwalajmy dziecku na "nie". Nie musimy się na wszystko zgadzać, ale dyskutujmy, dajmy szansę na wypowiedź, wysłuchajmy innego zdania. Dzieci tak wychowywane przeciwstawiają się otwarcie rodzicom nie tylko w chwili gniewu i nie dopiero w okresie dorastania (jeśli nie liczyć buntu dwulatka...).  Potem zdarza się tak, że rodzic, np. ja :-) przyznaje dziecku rację, bo ono w danym momencie ją po prostu ma i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Przyznanie się do błędu nie zrujnuje naszego autorytetu, a w młodym człowieku rozwija zaufanie do siebie i umiejętność przeciwstawiania się dorosłemu. A to w kontekście bezpieczeństwa ważny element.
Mówienie "nie" dotyczy także ciała małego człowieka. Pamiętam, że jako dziecko nie lubiłam czułych powitań ledwie znanych cioć czy wujków i z pewnością nie byłam wyjątkiem. Dajmy dziecku prawo do decydowania o własnym ciele, o tym czy chce, z kim, kiedy i w jakiej formie doświadczać bliskości. Kiedy ciocia próbuje przytulać wykręcające się dziecko powiedzmy np. "mam wrażenie, że Zosia nie ma na to ochoty". Po kilku takich doświadczeniach Zosia pewnie zaprotestuje już sama i stopniowo nauczy się, że jej ciało należy tylko do niej i ona o nim decyduje. My też oczywiście pamiętamy o szanowaniu granic dziecka i nie karmimy, nie przytulamy na siłę, a przedszkolaka uczymy stopniowo samodzielnego dbania o swoje ciało (wycierania nosa, pupy, mycia się itd.).

Ważne jest też nauczenie na początek imienia, nazwiska, adresu a stopniowo także telefonu do rodziców. Dla ułatwienia wymyślmy prosty wierszyk z tymi informacjami. Jeśli dziecko się zgubi łatwiej je sobie przypomni, szczególnie jeśli wcześniej poćwiczymy taką sytuację w zabawie np. misiami.

A co z "Czerwonym Kapturkiem"? Czytajmy - jasne! Kapturka, Wilka i 7 koźlątek i nie tylko. Rozmawiajmy o tym komu można zaufać, kto to jest obcy, jak reagować, kiedy ktoś nas zaczepia.

Ale o tym już za tydzień, bo to już bardziej dla rodziców starszych dzieci.

Do usłyszenia!