Bezpieczeństwo – odcinek 2. Szkoła.

Czas mija, dzieci rosną, idą do szkoły... Już nie są cały czas pod nadzorem dorosłych. Na korytarzu, w łazience szkolnej, stopniowo także w drodze ze szkoły  lub w domu mały człowiek musi radzić sobie sam. Jak sprawić, aby był bezpieczny? 
Podstawy pozostają niezmienne: zaufanie do siebie, asertywność - szczegóły w poprzednim odcinku. Nie zapominamy o nich, ćwiczymy dalej, ale czy to wystarczy?
NA SZKOLNYM KORYTARZU zwykle jest głośno, często wesoło, ale zdarza się także, że pierwszy raz trzeba samodzielnie poradzić sobie z jawną agresją. Dziecko może być zaskoczone, kiedy ktoś się z niego naśmiewa, popycha je, kopie, albo wali nim o ścianę w ramach nawiązywania kontaktów (to niestety przykłady z życia w podstawówce w "dobrej" dzielnicy Warszawy). Co robić? Uciec? Schować się? Powiedzieć pani? Oddać?
Umiejętności rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie z agresją część dzieci wynosi z przedszkola lub z domu, ale nie wszystkie... Czasem także sytuacje szkolne są na tyle inne i zaskakujące, że mały człowiek się gubi. Jak mu pomóc?


Przede wszystkim: zarezerwujmy czas na rozmowy o tym jak minął dzień. Wieczorem, może po tradycyjnym czytaniu, już w łóżku, w spokoju - słuchajmy. Bez oceniania, z ciekawością i cierpliwością. Akceptacja uczuć, nie narzucanie rozwiązań, to elementy, które ułatwiają komunikację (Tu odsyłam do książki "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały..." i wpisu na jej temat z 15.09.2014). Jeśli będziemy się zręcznie komunikować, jest szansa, że w porę dowiemy się o tym co się dzieje w szkole, jak nasz syn czy córka radzą sobie ze szkolną rzeczywistością. W trakcie rozmowy będziemy mogli pomóc w wypracowaniu rozwiązań.

Kiedy okaże się, że problem jednak trwa warto udać się do wychowawcy. Dowiedzmy się jak on widzi tę sytuację, jak może pomóc. Niektóre szkoły w ramach programów wychowawczych przeprowadzają zajęcia budujące zespół, uczące współpracy, rozwiązywania konfliktów, otwartej komunikacji czy szacunku dla innych. Jeśli w naszej szkole tego brakuje możemy zaproponować takie rozwiązania. Programów jest wiele, nauczyciel może znaleźć takie, które będą dopasowane do sytuacji klasowej. Jeśli nie robi tego sam, zapytajmy czy jest taka możliwość.
Z drugiej strony uczmy jak radzić sobie z przemocą, jak mówić NIE - ćwiczmy postawę ciała, ton głosu, rozmawiajmy o tym, jak można radzić sobie w sytuacjach trudnych, tłumaczmy do kogo można zwrócić się o pomoc (wychowawczyni, woźny itp.).

Ja uczę dzieci 3 stopniowego reagowania na agresję:

1. Powiedz np. "Nie chcę, żebyś mnie bił, nie zgadzam się na to!!!" Głośno i stanowczo.

 Jeśli to nie pomaga:

2. Poproś o pomoc nauczyciela (w przedszkolu jest blisko i jest to łatwe, w szkole bywa różnie.) Jeśli nie ma takiej możliwości przytrzymaj za ręce, aby ktoś nie mógł dalej robić Ci krzywdy i nadal stanowczo protestuj.

Jeśli i to nie pomaga:

3. Biegnij lub wołaj o pomoc a jeśli nie nadchodzi broń się (na tyle na ile jest to konieczne). To już dotyczy tych większych dzieci. Zwykle już sama świadomość, że mam prawo się bronić jest wystarczająca, aby nikt nie miał ochoty mnie atakować, ale niestety nie zawsze. Nie każdy nauczyciel przyjmie ze zrozumieniem to, że nasza córka kopnęła chłopca, który uderzył ją pięścią w twarz. Ale myślę, że szczególnie w przypadku dziewczynek rozwinięcie świadomości, że mają prawo się bronić i że nikt bezkarnie nie może robić im krzywdy, jest niezbędne. Synom jakoś częściej nie trzeba tego tłumaczyć :-)
Polecam serdecznie serię GWP "Bezpieczne dziecko", między innymi Śmierdzący ser. Jak broić się przed przemocą w szkole i Dobre i złe sekrety
Książki te są świetnym początkiem rozmowy i podpowiedzią rozwiązań szkolnych dylematów. Opowiadają o codziennych sytuacjach i ważkich rozterkach uczniów -  tych młodszych i tych starszych. Pokazują problemy z wielu stron, uczą w przystępny, rzetelny i ciekawy sposób.
A co poza szkołą? Jak reagować na zaczepki, kto to jest bezpieczny nieznajomy i jeszcze sporo więcej w trzecim odcinku o bezpieczeństwie.

Zapraszam do komentowania :-)
Małgosia