Angielski w przedszkolu – jak i po co?

Tego, że angielskiego nasze dzieci muszą się nauczyć jesteśmy pewni. Nie wiemy tylko jak i kiedy  powinno to nastąpić? Czy uczyć od urodzenia? A może jeden rodzic powinien mówić do dziecka po polsku, a drugi po angielsku? Może pozwalać dziecku oglądać bajki tylko w angielskiej wersji językowej? Otaczać piosenkami, książeczkami? Oswajać z językiem od początku? Bo jak się nie osłucha, to nigdy nie będzie mówić dobrze? A jak to powinno wyglądać w przedszkolu?


W przedszkolach nauka angielskiego to już właściwie standard. W prywatnych od dawna, ale w państwowych sytuacja także się zmienia. Nie będą to już zajęcia dodatkowe, za które płacą rodzice, tylko obowiązkowe dla wszystkich. To co oferują przedszkola w dziedzinie nauki języków bardzo się różni - formą, częstotliwością, długością lekcji. Czasem zatrudniany jest "native speaker", jako drugi nauczyciel do grupy, aby dzieci uczyły się jak w rodzinie dwujęzycznej.

Zawsze, kiedy słyszę o zwiększaniu czasu na języki obce w przedszkolu, zastanawiam się "po co?" Co da dzieciom obecność drugiego nauczyciela, który mówi tylko w obcym języku, albo dwie lekcje dziennie? Co zyskają, a co stracą? Jestem przekonana, że nauczą się rozumienia prostych poleceń (ale tego też uczą się w czasie zajęć, które mają dwa razy w tygodniu po pół godziny). Pewnie zapamiętają trochę więcej  zwrotów i nieco szybciej, może nauczą się wymawiać z lepszym akcentem.  Z drugiej strony obawiam się, że native speaker nie będzie tym, który nauczy dzieci rzeczy, które, są znacznie ważniejsze w tym wieku: umiejętności życia w grupie, dogadywania się z innymi (we własnym języku), radzenia sobie z emocjami, samodzielności, wiary w siebie.  Do osoby, której nie rozumieją, nie będą przychodzić po pomoc, kiedy pokłócą się z koleżanką, nie zrozumieją, kiedy będzie opowiadać im o świecie itd. Słyszałam od lektorów, że dzieci, które mają po dwie lekcje angielskiego dziennie chowają się przed nimi pod stoły. Może potrzebują więcej czasu na zabawę?Lektorka, która przyszła do nas na zastępstwo z takiego właśnie przedszkola, dziwiła się, że dzieci tak dużo potrafią, mimo że nie mają lekcji codziennie. Może dlatego, że nie mają lekcji tak często bardziej chce im się w nich uczestniczyć i więcej z tego wynoszą?

Nie jestem przeciwko nauce angielskiego w przedszkolu, ale myślę, że nie powinno być go zbyt wiele, aby nie zabierał czasu, który potrzebny jest dzieciom na zabawę i na naukę ważniejszych w tym wieku umiejętności. Lekcje angielskiego w przedszkolu to czas na pokazanie dzieciom, że nauka języka obcego może być fajna. Czas na osłuchanie się i poczucie satysfakcji, że zaczynam rozumieć i mogę pochwalić się nowo zdobytą wiedzą. I takie podstawy po przedszkolu naprawdę wystarczą.
Dzieci idące do szkoły zwykle nie mają problemów z rozwojem intelektualnym. Nie brakuje im umiejętności czytania, pisania, znajomości angielskiego. Słabości są zwykle w obszarach emocjonalnych, czasem społecznych. Na zajmowania się nimi nauczyciele nie będą miali wiele czasu. Będą nasze dzieci uczyć języków, czytania i pisania. Dlatego zajmijmy się w okresie przedszkolnym przede wszystkim tym, na co później nie będzie dużo czasu i co pomoże naszym dzieciom także lepiej się uczyć.